Piotrkowski Klub Sportowy POLONIA Piotrków Trybunalski

W Zgierzu kibice Boruty prze spotkaniem z Polonią marzyli, aby przestała prześladować ich klub cyfra nr 4. Gospodarze sobotniego meczu od 15 kolejki nie mogli zdobyć trzech punktów w dwóch ostatnich meczach przegrywając kolejno 3:4 z Omegą Kleszczów i 1:4 z liderem i zwycięzca jesieni w IV lidze KS Kutno. Taka sytuacja sprawiła, że kibice wierzyli, że zakończą rundę z przysłowiową ,, truskawką na torcie”.

Zawodnicy obu drużyn wiedzieli, że ten mecz spowoduje lepsze ,,pole position” do zajęcia lepszego miejsca w lidze na początku rozgrywek wiosennych. Zwłaszcza, że Boruta do 6 miejsca traciła trzy punkty, a Polonia do lidera z Kutna 6 oczek, natomiast do vicelidera – Warty Sieradz jedynie 2.

 Pierwsza zaatakowała Boruta próbując wykorzystać atut własnego boiska i tak było do 15 minuty. Dominacja gospodarzy powodowała wiele zamieszania w szeregach obronnych gości, ale czujny na bramce był Szymon Malicki, który stał się murem dla gospodarzy. Piotrkowianie próbowali gry z kontry, ale celowniki zawodników Roberta Grzesiuka były rozregulowane. Taki obraz utrzymywał się do 22 minuty, kiedy to Arkadiusz Porochnicki mijał gości jak pachołki i pięknie dograł z lewej strony na pusta bramką do Krystiana Wojtczaka, który musiał tylko dostawić nogę. Boruta próbowała odpowiedzieć, ale bezskutecznie. Goście jednak cierpliwie czekali na okazje i ta była w ostatniej akcji kiedy to piłka po rzucie różnym trafiła pod nogi Patryka Kwaśniczko i gdy wszyscy myśleli że będzie 2:0 to w cudowny sposób bramkarz Boruty sparował piłkę na poprzeczkę i koniec pierwszej połowy to 1:0 dla przyjezdnych.

Druga połowa zaczęła się od zmian w ofensywie u gospodarzy i trzeba przyznać, że sprawiło to oczekiwany efekt, bo poloniści byli pod presją. Kilka groźnych strzałów, ale gdyby na bramce nie było świetnie dysponowanego Szymona Malickiego to gospodarze mogli cieszyć się 4 bramkami, ale mogli nacieszyć się jedną i to po stałym fragmencie gry. Dośrodkowanie z lewej strony boiska, kompletne zamieszanie w polu karnym, piłka uderza w obrońcę mija bramkarza gości i do pustej bramki strzelił Bagrodzki, a wcześniej na 2:0 na gości mógł podwyższyć Rio Suzuki po strzale głową, ale ostatnią przeszkodą do radości był bramkarz Boruty.

Taktyka Polonii była jednak niezmienna. Cierpliwie czekać na kontrę. Zwłaszcza gdy posiada się dwóch specjalistów na skrzydle: Tomasza Bąkowicza i Arkadiusza Porochnickiego. To oni napędzali akcje piotrkowian i to przyniosło skutek w 67 minucie kiedy to po kuriozalnej sytuacji, kiedy to piłka po dośrodkowaniu przelobowała bramkarza, uderzyła w słupek i lisem pola karnego drugi raz okazał się Krystian Wojtczak. Polonia nie zwalniała tempa. Świetnymi wejściami w pole karne popisywał się pechowiec z pierwszej połowy Patryk Kwaśniczko, który wchodził w pole karne rywali jak ,,w masło”, a gdy za kreowanie gry bierze się Mateusz Jakubiak to kibice z Piotrkowa wiedzą, że ,,Peny” potrafi stworzyć zagrożenie w każdej sytuacji.

Piotrkowianie do samego końca próbowali. Mocny środek pola w składzie: Jakub Bąbol i Damian Głowacki przerywał co raz akcje rywali, ale cała drużyna przystopowała w samej końcówce. Gospodarze uwierzyli, w choć jeden punkt i zdominowali ostatnie minuty. Sporo rzutów wolnych i rożnych oraz ten w ostatniej minucie nie przyniosły miłego prezentu dla kibiców w Zgierzu na koniec rundy i trzy punkty pojechały do Piotrkowa.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: