Piotrkowski Klub Sportowy POLONIA Piotrków Trybunalski

Sierpień 2020 nie zapisze się pozytywnie na kartach historii piotrkowskiego klubu. 5 porażek ligowych wielu kibicom przysporzyło sporo nerwów, a ich ukojeniem były tylko dwa zwycięstwa w nowym sezonie IV ligi łódzkiej. Lepiej poloniści prezentowali w Pucharze Polski, choć akurat te rozgrywki są tylko dodatkiem do walki o awans na III – ligowe boiska. Natomiast wrzesień zapowiada się ciekawie.

MGKS górą nad PKS.

Ten długo wyczekiwany sezon, rozpoczął się meczem wyjazdowym z beniaminkiem 4 ligi Skalnikiem Sulejów. Mecz ten już po ogłoszeniu terminarza budził nie lada emocje w sercach kibiców z obu stron, ponieważ były to lokalne derby. Oba kluby podeszły do tego bardzo skoncentrowane i zdeterminowane.

Faworytem spotkania była Polonia Piotrków, ale sulejowski zespół nic nie robił sobie z przedmeczowych prognoz. W 23. minucie kibice Skalnika po raz pierwszy mogli cieszyć się ze strzelonego gola. Kamila Bruchajzera pokonał sprowadzony ze Startu Lgota Wielka Łukasz Smolarczyk. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:0.

Pięć minut po przerwie było już 1:1, a do wyrównania doprowadził Mateusz Jakubiak. Wydawało się, że Polonia przejmie inicjatywę. Nic jednak z tego. Ostatni kwadrans należał do Skalnika. Maciej WitczakŁukasz Smolarczyk i na koniec meczu Arkadiusz Noga wpisali się na listę strzelców i beniaminek odniósł inauguracyjne zwycięstwo.

Skalnik Sulejów – Polonia Piotrków 4:1 (1:0)

Bramki: Łukasz Smolarczyk 23, 77, Maciej Witczak 74, Arkadiusz Noga 90 – Mateusz Jakubiak 50

Skalnik: Ćwikła – Noga, Kołek, Jarzyński, Jęcek – Gul, Zawodziński (83′ Dobrowolski), Madej, Dutkiewicz (80′ Wiktor Malarz), Witczak (90′ Lasota) – Smolarczyk (85′ Krasoń)

Polonia: Bruchajzer – Mielczarski, Polit, Kwaśniczko, Bąbol (80′ Jagodziński) – Śpiewak, Suzuki, Jakubiak, Przybysz, Wrzosek cz – Kubiak (80′ Staśkiewicz)

Nowy stadion nic nie dał.

Pierwszy ligowy mecz na własnym zmodernizowanym stadionie dał, kibicom kolejny powód do zmartwień. Drużyna gości odcinając wszystkie atuty w ataku jak i prezentując szkolne błędy w obronie przeciwnika ukazała bezsilność Polonistów. Pomimo wyrównanej pierwszej połowy gospodarze nie potrafili znaleźć drogi do strzału ani stworzyć choćby jednej okazji zagrażającej bramce rywala.

Poirytowani postawą piłkarzy w ostatnich meczach, wywieszali transparenty z hasłami mobilizującymi polonistów i uświadomienie co oznacza reprezentowanie Piotrkowskiego Klubu Sportowego. Kibice to był jedyny pozytywny akcent tego meczu, którzy w różnymi hasłami oddawali hołd Powstańcom Warszawskich

Mecz rozstrzygnął się tuż przed końcem spotkania, kiedy to Cezary Dominiak po efektownym rajdzie przez prawie pół boiska pokonał bramkarza Polonii. W pierwszej połowie ten sam piłkarz wykorzystał centrę Jana Grada z rzutu rożnego i strzałem głową wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Polonia odpowiedziała jedynie golem Mateusza Jakubiaka z rzutu karnego.

Polonia Piotrków – Jutrzenka Drzewce 1:2 (0:1)
Bramki: Mateusz Jakubiak 65-karny – Cezary Dominiak 25, 90

Polonia: Malicki – Milczarek, Kwaśniczko, Stolarczyk, Nowaczyk – Jakubiak, Raszewski (70′ Suzuki), Bąbol (80′ Olowo), Jagodziński (85′ Przybysz), Kozanecki – Kubiak (85′ Śpiewak)

Jutrzenka: Kołaczek – Turek, Kopeć, Niźnikowski, Szubert (55′ Kowara) – Frontczak, Matusiak, Kopa (80′ Dobrzański), Grad (70′ P. Krawczyk) – Stangreciak (85, D. Krawczyk), Dominiak.

Nadzieja wracała.

Z tego meczu całe środowisko związane z Piotrkowskim Klubem Sportowym wyszło z uśmiechem na ustach. Piotrkowscy piłkarze zdeterminowani po ostatnich porażkach w meczach ligowych oraz pucharze wyszli na boisko głodni walki i przede wszystkim punktów.

– To się mogło różnie skończyć. Mieliśmy z 10 sytuacji podbramkowych, ale piłka jak zaczarowana nie chciała wpaść do bramki. Już taka jest piłka nożna. Dopiero po tej bramce Patryka wszyscy odetchnęliśmy. Zacięło się coś podczas sparingowego meczu z Lechią Tomaszów Mazowiecki. Wierzę jednak w swój zespół, my naprawdę potrafimy grać w piłkę. Na spokojnie przygotowujemy się do kolejnych meczów. W środę przeciwko Pilicy Przedbórz wystąpią zawodnicy, którzy w lidze zagrali mniej. W sobotę natomiast zmierzymy się z Omegą Kleszczów. To rywal, którego trzeba szanować, niewygodny, potrafiący grać w piłkę –

powiedział Łódzkiemu Futbolowi Robert Grzesiuk, trener Polonii Piotrków.

W piłce nożnej nie liczą się jednak stwarzane sytuacje, ale bramki. Jutrzenka wyszła na koniec meczu z zabójczą kontrą i wywiozła z Piotrkowa Trybunalskiego trzy punkty. W Rząśni Polonia miała przez cały mecz przewagę, ale strzelecką niemoc przełamał dopiero w 70. minucie defensor Patryk Kwaśniczko.

Zaraz po nim skuteczny okazał się również Rio Suzuki, dzięki czemu bezpiecznie 3 punkty pojechały do Piotrkowa.

We Wniebowzięcie cudu w Piotrkowie nie było.

Przed sezonem drużyna trenera Roberta Grzesiuka wymieniana była w gronie faworytów do czołowych miejsc w IV lidze, a tymczasem spisuje się słabo. Z czterech ligowych meczów wygrała zaledwie jeden. W świąteczną sobotę nie sprostała na swoim boisku Omedze Kleszczów prowadzonej przez byłego reprezentanta Polski Jacka Berensztajna i przegrała 0:1 (0:0).

Jedyny gol padł na początku drugiej połowy, a jego autorem był Adrian Ociepa. Po stracie bramki miejscowi atakowali próbując doprowadzić choćby do remisu, ale obrona przyjezdnych nie dała się zaskoczyć. W 90. minucie powinno być 2:0, ale Piotr Mielczarek nie trafił do bramki w dogodnej sytuacji.

Polonia Piotrków – Omega Kleszczów 0:1 (0:0)
Bramka
: Adrian Ociepa 50

Polonia: Bruchajzer – Kwaśniczko, Stolarczyk, Nowaczyk,. Mielczarski – Bąkowicz (52′ Śpiewak), Raszewski (62′ Przybysz), Kubiak (62′ Kozanecki), Suzuki – Jakubiak (82′ Bąbol), Wojtczak.

Omega: Wiśniewski – Kowalik, Zieliński, Bociek, Michalak – Pieniążek, Ociepa (75′ Smuga), Paweł Kowalski (75′ Konecki), Roczek (89′ Hajdasz) – Tomesz (20′ Mielczarek), Krzysztof Kowalski (90′ Niedbała).

Pogoń wzięła trzy punkty.

Mecz był wyrównany do pierwszej bramki dla Pogoni. Polonia miała swoje okazje, ale efekt był znikomy do zamierzeń. Gospodarze zagrali bardzo dobrze w obronie i przez to goście nie umieli znaleźć sposobu na defensywę.

Dowodem niesamowitej determinacji gospodarzy był przykład obrońcy Pogonii Rafała Swędrowskiego, który w 18. minucie sobotniego spotkania IV ligi łódzkiej z Polonią Piotrków doznał straszliwej kontuzji, powoli dochodzi do siebie i nie może się doczekać powrotu na boisko. Odpocząć natomiast będzie musiał ten, który go sfaulował, czyli Krystian Wojtczak.

Swędrowskiemu założono na głowę, która niemalże została oskalpowana butem Wojtczaka, kilkanaście szwów. Co ciekawe, na Stadion Miejski w Zduńskiej Woli, nie chciała przyjechać wezwana karetka.

Na szczęście zawodnik Pogoni czuje się dobrze, miejmy nadzieję, że rana szybko się zgoi, a piłkarz będzie mógł już niedługo ponownie trenować i grać o ligowe punkty. Wojtczak natomiast będzie musiał czekać na decyzję Wydziału Dyscypliny ŁZPN.

Warta padła.

Na taki mecz jak z Wartą Sieradz kibice w Piotrkowie czekali od początku rozgrywek. Po czterech porażkach w pięciu pierwszych meczach niewiele osób wierzyło w to, że drużyna Roberta Grzesiuka będzie w stanie urwać chociażby punkt Warcie Sieradz. Piotrkowski zespół wygrał 2:0 (1:0) i przypomniał o tym, że przed ligą był rozpatrywany w gronie faworytów do awansu.

Warta przyjechała do Piotrkowa jak po swoje. Wygrała dwa ostatnie mecze (w poprzednim sezonie w Piotrkowie 1:0) i niedawne pucharowe spotkanie 2:1 na własnym boisku. Szybko jednak okazało się, że Polonia odrobiła lekcję i zamierza powalczyć o pełną pulę.

W 9. minucie Mateusza Wlazłowskiego pokonał Mateusz Jakubiak. Sieradzki zespół rzucił się do odrabiania strat, ale obrona gospodarzy na czele z Kamilem Bruchajzerem spisywała się bez zarzutu.

Tuż po zmianie stron Mariusz Woźniak (Warta) musiał zejść z boiska za drugą żółtą kartkę i Polonia przejęła inicjatywę. Nie potrafiła jednak strzelić drugiego gola, który zamknąłby ten pojedynek. W końcówce mecz stał się nerwowy. Warta dostała wiatr w żagle po drugiej żółtej kartce dla Mieszko Śpiewaka i zaatakowała całą właściwie drużyną.

Ostatnie słowo należało jednak do Dawida Przybysza. Dobił rywala, utonął w objęciach kolegów, a po chwili cała drużyna z Piotrkowa mogła świętować zwycięstwo. Sieradzki zespół opuszczał zaś boisko ze spuszczonymi głowami. Przegrał dwa ostatnie mecze i traci do rezerw ŁKS aż dziewięć punktów (mając jedno spotkanie mniej).

Polonia zrobiła spóźniony prezent swojemu trenerowi Robertowi Grzesiukowi, który kilka dni temu skończył 40 lat. W Warcie natomiast coraz głośniej słychać o zmianie szkoleniowca. Przeciwko Piotrowi Morawskiemu jest już nawet część klubowych działaczy.

Z ŁKS II Łódź jak równy z równym.

Nakręcone rezerwy Łódzkiego Klubu Sportowego były zdecydowanym faworytem meczu małych derbów. Sześć zwycięstw i z rzędu i pokaz dominacji nad rywali przedstawiał się imponująco przed meczem z Polonią, która przed tym spotkaniem miała zaledwie 6 oczek i grała bardzo nie stabilnie.

Spotkanie rozpoczęło się niespodziewanie. W 10. minucie skazywana na pożarcie Polonia objęła prowadzenie, a Dawida Arndta pokonał Kamil Kubiak. Polonia starała się utrzymywać piłkę jak najdalej od własnej bramki i udawało się to przyjezdnym do 27. minuty. Wówczas, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, do wyrównania doprowadził Carlos Moros Gracia. ŁKS II poszedł za ciosem i jeszcze przed przerwą strzelił dwa kolejne gole.

Po zmianie stron wydawało się, że łodzianie urządzą sobie strzelecki festiwal. Nic jednak z tego. Ambitna Polonia zacisnęła zęby, grała z gospodarzami jak równy z równym, a w 80. minucie strzeliła kontaktowego gola za sprawą Jakuba Bąbola. W końcówce goście mieli jeszcze swoje szanse, ale nie zdołali wyrównać. Za postawę w Łodzi należą się im jednak duże brawa.

Mimo porażki jest wiele pozytywów. ŁKS wystawił wszystkie armaty, które miał do dyspozycji, na boisku pojawiło się dziesięciu zawodników z kadry pierwszego zespołu. Mimo to ostatnie 15 minut należało do Polonii. I przy odrobinie szczęścia, poloniści śmiało mogli myśleć przynajmniej o remisie.

ŁKS II Łódź – Polonia Piotrków 3:2 (3:1)
Bramki: Carlos Moros Gracia 27, Aleksander Ślęzak 33, Przemysław Sajdak 35 – Kamil Kubiak 10, Jakub Bąbol 80

ŁKS II: Arndt – Bąkowicz, Ślęzak, Carlos Moros Gracia, Koprowski – Sójka ż, Gryszkiewicz (61′ Gmosiński), Sajdak ż (71′ Tazbir), Kelechukwu Ebenezer (76′ Górecki), Romanowicz (90′ Piela) – Ricardo Guima

Polonia: Bruchajzer – Stolarczyk (46′ Olowo), Polit, Przybysz, Kwaśniczko – Kowalczyk, Raszewski, Mielczarski, Jakubiak (63′ Bąbol), Bąkowicz – Kubiak

%d bloggers like this: